środa, 16 kwietnia 2014

Kuna leśna na drzewie czyli gość z Mazur.

Dzisiejsze popołudnie umiliły nam dwie kuny leśne. Wyjątkowa to okazja, albowiem kuny leśne są coraz większą rzadkością w polskich lasach. Pracowaliśmy dzielnie w ogrodzie pieląc truskawki, gdy naszą uwagę odwróciły piski i hałasy po drugiej stronie rzeki-czyli na Mazurach :)..
Goniły się dwa brązowo-rude zwierzaki, wielkości dobrze odżywionego kota domowego.
Były tak zajęte sobą, że wówczas nas nie dostrzegały! A byliśmy w odległości 15, 20 metrów od nich.
Kuny! Błyskawicznie wspięły się na drzewo jedna po drugiej, ale jedną z nich spłoszyło szczekanie naszej Eski. Druga wskrobała się prawie na sam szczyt drzewa i tak wsiała przez pół godziny zmieniając pozycję z niewygodnej na niewygodną.
Biegiem po aparat!
Po udanej sesji zdjęciowej wróciliśmy do swoich truskawek, kątem oka obserwując co chwilę rudą spryciulkę. Zeszła zwinnie po gałęziach olchy po 15 minutach i wielkimi susami pognała w świat.
Pomyślałam, że bardzo fajnie jest zobaczyć takie żywe futerko na łonie natury:)

Prawie na szczycie...nad Pasłęką
jedna niewygodna pozycja...
druga...
i następna...
Byle jak najdalej od nas!

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza